Niestety dalej jestem zmuszony korzystać z komunikacji miejskiej, gdyż mój transport prywatny, a w właściwie jego właściciel nadal uważa się za chorego, choć chory nie jest, chyba że na lenia. Podczas kilku ostatnich przejazdów trafiłem na rozmownych ludzi i to co usłyszałem to się w głowie nie mieści. O co chodzi? Zobaczcie sami.
Poniżej zaprezentuję zbiór luźno przytoczonych wypowiedzi różnych prostych ludzi, których można spotkać w komunikacji miejskiej. Na tematy różnorakie, od tego co moja córka robiła tam i z kim, do dywagacji na temat złodziei w rządzie oraz przyczynach kryzysu finansowego. O skutkach ponoć też. Niemniej zauważyłem ogromną różnicę między mną a zwykłym obywatelem. Zwykły obywatel najczęściej nic nie wiem, nie czuje się poinformowany, woli się polenić niż zająć się czymś chociażby dla zwiększenia jego wartości intelektualnej. Dla niego większość rzeczy jest niemożliwa i nie do wyobrażenia oraz nienormalna. Nie dziwię się skoro nie rozumie, nie wie. W tym miejscu muszę przyznać, że jednak szkoła czegoś uczy, przynajmniej ogólnie. Co nie oznacza, że czas tam spędzony nie mógłby być lepiej wykorzystany. Dziwi mnie też to, że ci ludzie nie chcą się rozwijać, wierzą, że już „wyżej nie podskoczą” i nie ma sensu się wysilać. A może jednak jest?
Jednak przejdźmy do rzeczy przyjemniejszych (lub nie) czyli kwiatków i durnowatych przekonań, które nie wiadomo skąd się biorą. Czasem może lepiej jest nie wiedzieć. Akcja właściwa, autobus, najczęściej stoi na skrzyżowaniu, obok przejeżdża samochód głoszący kumulację w Dużym Lotku (40 mln) i kobieta (nawet rzeczowa) rozmawiająca z mężczyzną (starszym) mówi: 40 mln, przecież to ogromna kwota. Nie miałabym pojęcia co z nią zrobić. Nie pojmuję tego, ja mogę zagwarantować pani, że wydałbym takie pieniądze w 24 godziny. Nigdy nie widziałem 40 mln w gotówce, bo i po co. Najważniejsze, że wiem co z nimi zrobić. A nie pojmuję tego, że ludzie chcą mieć więcej pieniędzy, choć nie wiedzą co z nimi zrobić. Inna wypowiedź: Ten kryzys to niewiadomo co. Złotówka się waha, giełdy spadają, nie wiadomo co robić. Sorry, nawet ta papka medialna, którą nas karmią coś mówi. Ale skoro nie rozumie się mechanizmów działania gospodarki to inna sprawa. Ktoś dodał: To wszystko wina Żydów, tych złodziei na całym świecie. To chyba wypada zostawić bez komentarza a osobę wypowiadającą opatrzyć tytułem antysemity roku. Jeszcze inna wypowiedź: Na giełdę to nie, bo nie mam szczęścia. Kolejna ludzka głupota – giełda to nie gra, to inwestycja, ewentualnie spekulacja. Ale jest tu też pewna prawda – nie znasz się, nie przeszkadzaj tym, którzy sie znają. Pozwolicie, że wypowiedzi dotyczących złodziejstwa, problemów czyichś rodzin oraz dotyczących kobiet – kierowców autobusów nie przytoczę.
Jedno nie tylko martwi. Ludzie są niezbyt wykształceni i podatni na manipulację. Jeżeli zabraknie tych inteligentnych, to reszta da się do reszty zmanipulować niewiele mądrzejszym (lub czasem wręcz o wiele durniejszym) politykom. I jak naród ma się rozwijać, w kraju ma panować dobrobyt a wszyscy mają być szczęśliwi? W sumie to ci mądrzejsi zarobią na głupszych…
Autor nie miał zamiaru nikogo obrażać, przytacza tylko faktycznie zaistniałe sytuacje, które wydają się absurdalne i głupie. W założeniu ma to być pewna lekcja życia. To jakie wnioski każdy z niej wyciągnie to inna sprawa.
Podales same negatywy….
Chyba nie spodziewales sie po wejsciu do autobusu komentarzy „facet, sprzedalem frania, jest ok”
Subiektywnie sie nastawiles Nievinny…. oj subiektywnie… mam to samo w Szczecinie, choc rzadko jezdze autobusami….
Ale myślę, że ludzie powinni wiedzieć co się dzieje z ich pieniądzmi i dlaczego tak się dzieje a nie tylko narzekać… to nie jest droga. Powinni myśleć racjonalnie, zachowywać się racjonalnie i robić rzeczy, które są racjonalne. Przynajmniej w sferze finansów. A to, że tak nie robią jest winą słabej edukacji, która uczy nie tego co trzeba ;)
Ludzie słuchają analityków, albo nie znających pojęcia „świeca japońska” sprzedawczyków funduszy inwestycyjnych w banku.
Tlum nie mysli, tlum reaguje.
Mi jest wszystko jedno, jednak nadal muszę żyć w tym tłumie, a tłum bywa niebezpieczny ;)