Jak szkoła „rozwija” talenty i „uatrakcyjnia” życie

Wczoraj byłem zbyt zajęty żeby napisać notkę, ciekawą, o zwiększonej zmienności rynkowej. Niestety „obowiązek szkolny” musiał być ważniejszy. Cóż, dzisiejszy dzień pokazał, że będę miał nowe argumenty do przedstawienia. Zajmijmy się jednak tematem dzisiejszej notki – szkołą i jej zadaniami.

Nie będę ukrywał, że im dłużej się edukuję, tym gorzej się czuję i mam większy wstręt do marnotrawienia czasu. Jednak ten tydzień przeszedł wszystkie moje najśmielsze przypuszczenia. Po prostu stwierdziłem, że dzieje się coś naprawdę niedobrego – zostaję niewolnikiem bezsensownej i nieprzydatnej edukacji, nie mając czasu na nic innego. Może przesadzam, ale po kolei.

W tym tygodniu maiłem zaplanowane 3 sprawdziany umiejętności i odpowiedź ustną. Ciężko, bo ciężko, szczególnie po niedzielnej imprezie, ale jakoś to będzie – myślałem sobie. Otóż, w poniedziałek nie odbył się planowy test-masakra z geografii, bo nauczycielowi „się zapominało”. Godzina w plecy. Wtorek minął normalnie, choć dowiedziałem się, że czwartkowe popołudnie spędzę nad najbardziej znienawidzonym działem matematyki (zaraz po trygonometrii) – geometrią analityczną. Nie ważne, że to już czwarta forma sprawdzenia wiedzy w tym tygodniu (system przewiduje max 2 tygodniowo). Środa to sprawdzian z polskiego (masakra) i ten wcześniejszy z geografii (jeszcze większa masakra). Czwartek kolejnym bezsensownym dniem, w szkole spędziłem mniej niż godzinę zegarową (skrócone lekcje, połowy nie ma). Oczywiście „wpadł” dodatkowy test, słuchanie z jęz. angielskiego. Na geografii arkusz z klasówki oceniany jako odpowiedź ustna. Tak znienacka. Ok., klasa maturalna klasą maturalną, ale są jakieś granice.

Dodatkowo muszę jutro ruszyć swoje cztery litery, bo odpracowywujemy 10 listopada. Plan zajęć nie zachęca. W następnym tygodniu mają być 3 prace pisemne z geografii i jedna z angielskiego. Plus zajęcia dodatkowe. Nazbierało się. A do tego cała sobota i pół niedzieli uzupełniania wiadomości, odrabiania zadań powtórzeniowych i typ podobnych tylko po to, żeby na lekcji się dowiedzieć, że nie pamięta się czy to nam zadano i kiedy.

Ale jaki jest tego sens? Ano taki, iż przez te durne zajęcia nie mam czasu. Czas jest jak na razie jednym z moich największych problemów, mimo najlepszej organizacji. Mógłbym wszystko „olać na chama”, ale to zrodzi nowe problemy, a ja tak nie lubię. A przez to wszystko nie mogłem pójść na szkolenie organizowane przez X-Trade dla bardziej zaawansowanych inwestorów. Nie wnikam w organizatora, wnikam w treść, której nie mogłem poznać – przez szkołę. Chciałem się też umówić ze znajomą, najbliższy wolny termin bez „olewania” to 10 listopada. Czy to jest normalne? Nie. Szkoła rozwija, ale nie logiczne myślenie i pasje, a powtarzanie formułek i nieżyciowe rozwiązywanie problemów czysto teoretycznych. Pokuszę się o stwierdzenie, że szkoła zabija wszystkich, których zajęcia i pasję wykraczają ponad średnią krajową. Ludzie ambitni są zaszczuci, szczególnie w pseudoelitarnych szkołach, gdzie liczą się ambicje „zarządcy” a nie klient – uczeń. Dobrze, że jest piwo, można na chwilę zapomnieć… ;)

Powyższe wywody to osobiste poglądy autora, któremu jest ciężko pogodzić pracę z nauką, lecz musi to robić, gdyż świat jest taki a nie inny. Z pewnością autor kiedyś komuś się odwdzięczy, a na razie nadrabia u czytelników :D

Podobne artykuły

Ten wpis został opublikowany w kategorii Edukacja, Tematy ogólne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Jak szkoła „rozwija” talenty i „uatrakcyjnia” życie

  1. xxxx pisze:

    Oj chyba niewiesz co znaczy dobre technikum tam jest jazda :D
    pozdrawiam

    Firefox 3.0.3Windows XP
  2. Nievinny pisze:

    Słyszałem, w białostockim elektryku też lekko nie jest.

    Firefox 3.0.3Windows Vista
  3. paulina pisze:

    ja kiedys mialam w jeden dzien w 1 klasie liceum sprawdziany z biologii, polskiego, angielskiego i fizyki!!! i wszystkie zapowiedziane. Jedna laska musiala nawet zwolnic sie (:D) w trakcie dnia bo mdlala ze zmeczenia.
    Mysle ze nalezy przykladac sie do tego co sie lubi a reszte po prostu „przejsc” jak namniejszym nakladem pracy.

    Firefox 3.0.3Windows XP
  4. Nievinny pisze:

    W sumie tak, ale potem są konsekwencje i trzeba i tak je niwelować, nadrabiać, „odpokutować”. Wołałbym, żeby mnie traktowano jak klienta albo partnera handlowego niż protekcjonalnie jako osobę zależną od łaski bądź niełaski.

    Ale tego się nie doczekam… Pora wracać do analiz rynków :P

    Firefox 3.0.3Windows Vista
  5. Zyx pisze:

    A tam „zaszczuci”. Z perspektywy czasu jednak cieszę się, że ktoś mnie mobilizował, bym miał coś ciekawego do powiedzenia w tematach innych, niż informatyka; na studiach już trzeba samemu o to dbać i uwierz mi – gdy nie ma tego przysłowiowego bata, może to przychodzić naprawdę ciężko.

    Na studiach nawet interesująca Cię tematyka może się przejeść, gdy też Ci wyznaczą piętnaście terminów i nie będziesz mógł się ze znajomymi spotykać, „bo masz ten p#$%#%ny projekt do oddania na wczoraj” :)

    Opera 9.60GNU/Linux
  6. Nievinny pisze:

    Możliwe, że za rok będę mówił inaczej, ale najważniejsze w końcu jest się utrzymać i robić to co się lubi. Co prawda jeszcze nie jestem w stanie się utrzymać z mojego sposobu na życie, ale z pewnością ułatwia to życie.
    Przejeść? Ekonomia? W życiu, naprawdę. Nawet najnudniejsze książki jakie zdarzyło mi się czytać jakoś wchodziły.

    Projekt „na wczoraj”? Nigdy nie robię nic na ostatnią chwilę, ale pewnie to się zmieni. Choć dyscyplina w życiu jest, to nie ma okazji wykazać jej zewnętrznie ;)

    Ja lubię nie mieć czasu i robić wszystko na styk, z tym, że to co robię musi być pożyteczne i intensywne. A tak nie jest. Dodatkowo frustracja z powodu braku możliwości decydowania i bezwzględnemu podporządkowaniu się „władzy wyższej”.

    Firefox 3.0.3Windows Vista

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: