Pora roku jaka jest taka jest, lecz nie należy poddawać się jej nastrojowi. Trzeba brać życie takim jakiem jest, a sam piękny krajobraz jesienny podziwiać. Będzie trochę o jesieni na tle Białegostoku jak i o melancholicznym nastroju każdego pochmurnego, szarego dnia a także podniosłym nastroju każdego dnia słonecznego.
Tak naprawdę jesień zaczęła się wraz z początkiem października. Podczas egzaminu było ciepło, słonecznie i ciekawie. Było po prostu ładnie. Nie musiałem nawet nakładać kurtki, byłem w samym garniturze. Niestety jest coraz zimniej, „mokrzej” i szarzej. Nie nastraja to optymizmem, co widać po ostatnim miesiącu notowań giełdowych :D . Niestety, o tej porze zaczyna się zwykle długoterminowa depresja sezonowa. Było tak 3 lata temu, a 2 lata temu zaatakowała z przeogromną siłą. Rok temu też było ciężko, a w tym roku nie ma. Po prostu nie ma! Jakże jest mi z tym dobrze. Zero przejmowania się tym co nie trzeba, a raczej konstruktywne przemyślenia. Po prostu myślę wreszcie o tym co trzeba i nie „poddaję pod uwagę” tego, że ktoś może coś mi zrobić, w sensie powiedzieć, postawić ocenę niedostateczną, odrzucić. Dobrze jest powiedzieć: „To mi zwisa i powiewa”. Teraz naprawdę mi się udaje, udaje wyluzować i jeszcze to wyśmiać.
Do tego dochodzi używanie komunikacji miejskiej. Nie tyle co z dbania o środowisko, ale z przymusu. Sam prawka jeszcze nie mam, a ojciec niedysponowany, co oznacza, że nie ma mnie kto podwieźć do szkoły/sklepu etc. Wychodzi na to, że muszę i nie mam wyjścia korzystać z komunikacji zbiorowej. Są co prawda jeszcze taksówki, ale 180 zł a 30 zł to dla mnie jest różnica. Bo nawet jeśli to te 2-3 pipsy to można to spożytkować inaczej. Choć w sumie to jest pojebane myślenie. Cóż, bywa. Ale mimo wszystko odkryłem pozytywne cechy „jazdy autobusem”. Nie, nadal jest tłoczno, długo i nieprzyjemnie z różnorakim towarzystwem, ale od czasu do czasu miły uśmiech, miłej dziewczyny, rekompensuje to wszystko. I nie chodzi tutaj o jakiś erotyczny kontekst, ale o zwykły, życzliwy uśmiech. Dla mnie to bardzo dużo :) .
Do tego wszystkiego trzeba wspomnieć o pięknym parkowym krajobrazie. Żółte liście leżące na ziemi, majestatycznie walające się po alejkach. Do tego spacerujący ludzie, wpatrzeni w jesień. Idylliczne. A jak już wyjdziemy „na miasto” to widać tylko kupę liści gnijących we wszelkich zakamarkach. Odrzucający widok. A najlepsze jest to, że oba funkcjonują obok siebie.
Mam nadzieję, że pomimo moich wszystkich niepowodzeń, uda mi się zachować dobry humor i nie dać się depresji. Pamiętajmy, że to wszystko zależy od tego, co znajduje się w naszych głowach. Jeśli będziemy myśleć pozytywnie, zapomnimy o konsekwencjach, które są tylko nic nieznaczącymi hasłami (oprócz tych prawnych), zaczniemy żyć pełnią życia, właśnie jesienią i zimą. Czego sobie iw wszystkim życzę.