Dużo się obecnie mówi o coraz to większym kryzysie finansowym, media wprost pękają w szwach od podawania wszystkich synonimów wyrazu „krach”, a inwestorzy panicznie wycofują swój kapitał, jeżeli jeszcze tego nie zrobili. Jak w tym się odnaleźć?
Po pierwsze podczas „trwania kryzysu” nie mamy prawa zakładać, że inwestor myśli i działa racjonalnie, za wyjątkiem profesjonalnych instytucji finansowych, a i to nie zawsze. Dlaczego? A kto podczas, gdy otoczenie panikuje siedzi spokojnie? Owszem są nieliczne jednostki, ale one nie mają wpływu na sytuację. Dlatego też te założenie trzeba odrzucić. W sytuacjach ekstremalnych, którą obecna notabene nie jest, musimy zastosować jedyną w miarę skuteczną analizę – analizę behawioralną. Nie możemy zrobić nic więcej niż przewidzieć zachowanie innych uczestników rynku. Wymaga to znajomości psychologii, szczególnie zachowań stadnych i postępowania w przypadku otrzymania informacji o charakterze katastroficznym. Moim zdaniem tylko to jest w stanie naprowadzić nas na odpowiedni tor myślenia i zarazem wskazać nam bezpieczną i zyskowną inwestycję.
Po drugie musimy przeprowadzać równolegle analizę fundamentalną, niezależnie czy dla akcji czy walut czy innych instrumentów finansowych. W momencie zakończenia kryzysu będziemy w stanie określić jakie podjąć dalsze kroki, tj. które instrumenty kupić (te niedowartościowane) aby jak najwięcej zarobić. Inaczej będziemy umieć postępować podczas wyprzedaży, ale gdy sytuacja wróci do normy, to nie będziemy mieli strategii i być może wejdziemy za późno. Dlaczego jednak wspomniałem o analizie fundamentalnej a nie technicznej? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, bo analiza techniczna będzie wskazywała na sprzedaż, a fundamentalna na zakup – być może to będzie najlepszy moment na otwarcie pozycji, tj. najlepsza cena.
Ostatnią rzeczą jaką powinniśmy zapamiętać to pewna niepisana zasada (a może i pisana),a by nie zajmować pozycji dzień po dużej wyprzedaży (albo wykupieniu). Zwykle następnego dnia następuje konsolidacja, a wielu inwestorów wierzy, że rynek „odbije się” (przy spadkach). Dotyczy to szczególnie rynków giełdowych. Coś w tym jest, ale lepiej nie tracić pieniędzy na głupich posunięciach. Jest duże prawdopodobieństwo, że choć trafie przewidzieliśmy kierunek to i tak zaliczy nam stop-loss. Dlatego najlepiej poczekać.
A teraz? Co robić teraz? Moim zdaniem czekać aż FED lub ECB nasłodzi, nie brać udziału w pierwszej reakcji rynku, a potem, gdy inwestorzy zrozumieją, że to czcze gadanie, zająć pozycję po lepszej cenie. Bo teraz tak naprawdę to wojna, kto więcej pieniędzy wpompuje do systemu oraz o to, kto najlepiej przekona, że nic złego się nie dzieje.