Ile wart jest pieniądz?

Wydaje się banalne pytanie, a jednocześnie jest trudno na nie odpowiedzieć. Właściwie jeszcze kiedyś nie było takiego problemu – pieniądz był wart tyle, ile kruszcu można było za niego dostać. Problemy zaczęły się po jego „uwolnieniu”. Poważne problemy.

Oczywiście możemy rozpatrywać ten temat w oparciu o filmy takie jak „Zeitgeist”, czy „Money as debt”, ale może tym razem sobie daruję. Choć uważam, że oba filmy w pewnym sensie mówią „pewną” prawdę. Inspiracją do napisania tej notki była lekcja „cudownego” przedmiotu zwanego przedsiębiorczością, właśnie o pieniądzu i jego funkcjach. Niestety nic nie mówi się o ujemnych stronach jego istnienia, przynajmniej istnienia w obecnej formie.

Tak naprawdę należy zastanowić się czy pieniądz oddaje wartość konkretnych dobór, czy konkretne dobra oddają wartość pieniądza, abstrahując od zmiany wartości samych dóbr. Bo skoro wartość pieniądza jest zmienna w czasie, to tak naprawdę nie odzwierciedla on żadnej wartości. Jeżeli za dobro 10 lat temu trzeba było zapłacić 100 zł a teraz 200 zł, co jest tłumaczone i to całkiem dobrze wyższością konsumpcji obecnej nad przyszłą, to nie jest to zdrowe. Po prostu pieniądz stał się 2 razy mniej warty. I tylko dzięki temu, że istnieją podwyżki płac, nie tracimy na tym. Jednak warto się zastanowić co byłoby gdyby pieniądz miał stałą wartość? Oddawałby on realną wartość dóbr, pozwalał na ocenę obecnego poziomu bogactwa i znosiłby problem inflacji. Jednak tak nigdy nie będzie, gdyż trzeba wytwarzać szybko, dużo i tanio. Musimy więc udzielać pożyczek i umożliwiać zwieszanie produkcji. A gdy ta się nie udaje (np. nie ma kto kupować) to nie możemy odzyskać tych pieniędzy. Dlaczego? Bo bank pożyczył nie to co mu powierzyliśmy, np. 1000 zł, lecz od 10 do 30 razy więcej. Tak strata wyniosła by 1000 zł, a w rzeczywistości sięgnie 30 tys., więc nie tylko stracimy to co mieliśmy, ale też to czego nie mieliśmy, a to co zostało po prostu dopisane albo dodrukowane. Aby tak się nie stało musimy ciągle udzielać coraz więcej kredytów i tworzyć coraz więcej lokat aby spłacać poprzednie długi. A to oznacza nowe. I tak w nieskończoność, a jak wszyscy powiedzą, że są niewypłacalni (mają tylko dopisany pieniądz, a nie ma prawdziwego), to umorzymy im długi, ludzie stracą i zaczniemy od nowa tylko na mniejszą skalę. Proste.

Kiedy to nastąpi? Nieprędko, obecny kryzys zostanie ugaszony kolejnymi dolarami, które nie mają pokrycia w aktywach lub rezerwach. Przez to będzie trzeba więcej dolarów aby kupić jakąś rzecz. A więc pieniądz znowu straci na wartości, my nazywamy to inflacją, ale system zostanie uratowany. Jest też strategia na „super-kryzys”, gdy nastąpi szturm na banki. Wtedy inflacja sięgnie mln %, a państwo wprowadzi nową walutę i zacznie ten proceder po raz kolejny – spokój na jakieś 40 lat. A co śmieszniejsze, innego mechanizmu nie da się zastosować i jesteśmy skazani na kreację pieniądza jako długu.

Jak sobie radzić? Wykorzystywać, czyli kupować, kupować i zużywać. Oczywiście zarobione środki, bo kredyty trzeba spłacać. I nie przejmować się tym procederem, a po prostu je podjąć i zamienić na dobra. To lepsze niż patrzenie na straty w wyniku ciągłej podaży pieniądza. Przynajmniej skorzystamy z życia, bo świat nie jest taki jak w teoriach spiskowych. I tak umrzemy, a to, że oszczędzamy wynika z tego, że nie znamy długości naszego życia. Inaczej każdy racjonalnie wykorzystywałby swoje pieniądze.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: