W poprzednich częściach cyklu opisywałem rynek pieniężny i kapitałowy, teraz przyszła pora na rynek walutowy pod wszelką postacią. Warto go poznać, bo w mojej ocenie, gdy na pozostałych rynkach warunki będą niekorzystne, to na rynku walutowym nadal będziemy mogli zarabiać w każdej sytuacji a to ze względu na szeroką dostępność różnych instrumentów w obrocie pozagiełdowym, których instrumentem bazowym jest kurs danej pary walutowej.
Niezależnie czy obracamy walutą na rynku spot, zajmujemy się opcjami na walutę lub inwestujemy w kontrakty terminowe, niezależnie czy robimy to na rynku regulowanym, w alternatywnym systemie obrotu, na rynku pozagiełdowym1 czy bezpośrednio na rynku międzybankowym, waluty będą takim instrumentem, który zawsze zachowa dużą zmienność i pozwoli nam zająć pozycję zgodną z trendem. Nie ważne, czy dana waluta traci na wartości czy zyskuje względem innej – my, prawidłowo przewidując przyszłą sytuację, zarabiamy. Dlatego rynek walutowy można traktować jako alternatywę na ciężkie czasy na rynkach giełdowych lub jako źródło samo w sobie2. Oczywiście posiada takie same funkcje jak inne rynki, czyli można na nim uprawiać spekulację, poszukiwać zabezpieczenia przed niekorzystnymi zmianami kursu i przeprowadzać transakcje arbitrażowe. „Bajer”3 tego rynku polega na tym, iż jest on najbardziej płynny a więc najbardziej efektywny i dobrze widać na nim psychologię tłumu oraz to, że jest silnie lewarowany. To pozwala osiągnąć ponadprzeciętne zyski i umiejętnie wykorzystany zmienia nasze życie.
Spekulacji na rynku Forex nie polecam początkującym inwestorom, którzy nie inwestowali na giełdzie i nie rozumieją zasad funkcjonowania rynków. Nawet Ci, którzy przeżyli hossę na giełdzie nie powinni próbować inwestować dużej gotówki w waluty, bo to nie jest takie proste. A chyba nie chcemy niepotrzebnie tracić pieniędzy4 ? Dopiero jeśli ktoś radzi sobie dobrze na rynku kontraktów terminowych albo ma dobrze dopracowaną strategię, powinien zająć się rynkiem walutowym na poważnie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczyć się na koncie demo (nie więcej niż 2 tygodnie – tylko zapoznanie się z rynkiem i obsługo platformy) i wejść z niską kwotą do spekulacji rzeczywistej. Niezbyt niską i niezbyt wysoką, myślę, że $500 na początek wystarczy. Mniejsza kwota nie pozwala odczuwać emocji, wyższej – nie warto tracić, choć wcale jej stracić nie musimy. Bo jeśli nie jesteśmy przygotowani i pytamy ciągle o co chodzi, to nie powinniśmy się mocno angażować finansowo, dopóki tego nie ogarniemy. Zaznaczam jednak, że nie jest to reguła – ja nie wyczyściłem pierwszego depozytu5 , ale byłem świadomy tego co robię i wiedziałem co jak stosować i co jak ma działać. I też popełniłem wiele, bardzo wiele błędów, ale wielu uniknąłem, dlatego chcę aby inni także ich uniknęli.
- Ten rynek tworzą brokerzy typu market maker – oni są drugą stroną transakcji. [↩]
- Najefektywniejsze jakie do tej pory spotkałem, może poza darowizną pieniędzy, ale z tym się nie spotkałem jeszcze. [↩]
- Nie mam pojęcia jakiego słowa tu użyć, ale mam na myśli jego największe zalety. [↩]
- Zakładam, że inwestorzy są racjonalni, tj. spełniony jest warunek stochastycznej dominacji co najmniej pierwszego rzędu. [↩]
- Prawie, to już jest historia na inną notkę, kiedyś z pewnością opowiem. [↩]
gdzie grasz na fortexie? tzn gdzie prowadzisz rachunek?
z tego co sobie licze to ciezko zarobic na prowizje przy skalpingu
InteractiveBrokers – jak na razie – sprawdza się…