7 cnot człowieka – empatia

Po całym tygodniu ciężkiej pracy znalazłem wreszcie chwilę, aby napisać notkę – nigdy nie sądziłem, że tak ciężko będzie mi znaleźć czas na taką ważną rzecz. Myślę jednak, ze oczekiwanie jest warte tych notek, dlatego przedstawiam przedostatnia cześć z cyklu cnot człowieka. Tym razem coś społecznie ważnego.

Jakże ważny w życiu człowieka jest drugi człowiek. Tak bardzo ważny, że bardzo często z tej ważności nie zwracamy na niego uwagi. Jest to bardzo przykre. Jednak czasem uda nam się pomyśleć o bliźnim. Cóż, to tylko połowa sukcesu – ważne jest jak myślimy. Najczęściej padają takie sformułowania jak: „czemu on ma dobrze a ja nie”, „żal mi go”, „to dopiero tragedia – współczuję mu”, „Ty sam jesteś Żydem” (przepraszam wszystkich, ale musiałem użyć tego zwrotu). Niestety, takie myślenie, nie ukrywajmy – nie jest myśleniem o drugim człowieku. Jest myśleniem o jego sytuacji, ale nie o nim samym. Aby naprawdę myśleć o bliźnim musimy współodczuwać. Tak, nie współczuć, a współodczuwać. Niestety niewielu ludzi tak potrafi, a szkoda, bo świat byłby lepszy.

Człowiek cnotliwy zdecydowanie powinien umieć współodczuwać – zarówno szczęście jak i tragedie. Tylko dzięki temu będzie w stanie pomóc drugiej osobie wystarczająco skutecznie. Pomoże nie tylko pozbierać się materialnie (cokolwiek to by oznaczało), ale także będzie lekarzem dla duszy, moim zdaniem lepszym niż psycholog. Bliska osoba zawsze szybciej pomoże się pozbierać niż obcy, który dodatkowo robi to za pieniądze. A przede wszystkim nie zaszkodzi – jak niektórzy „prawdziwi” przyjaciele, którzy nie znając prawdziwych cech „człowieka przygnębionego”, próbują mówić, że wszystko będzie dobrze, itp. I to ma być pomoc?

Czynnikiem, który skłonił mnie do głębszych przemyśleń, oprócz tego, że zaplanowałem, iż napiszę coś o tej cnocie, jest konflikt w Gruzji. Większość z nas słysząc tą medialną papkę, zastanawia się, kto zaczął, ilu ludzi zginęło, co się stanie potem. Niewielu myśli o tym jak realnie pomóc tym ludziom, którzy przeżyli, ale stracili bliskich, dach nad głową, zdrowie. Pojawiają się akcje, że trzeba wysłać sms o treści jakiejś tam to pomożesz ofiarom wojny. Ile z kosztu tego sms-a trafia do potrzebujących wiedzieć nie chcę, by nie śmiać się z tego. A ludzie wysyłają kilka i robią z siebie wielkich bohaterów – przecież jak aktywnie pomagam. Ale żeby przekazać większą kwotę albo pojechać tam w ramach wolontariatu czy pomóc w zbiórkach żywności lub potrzebnych środków w kraju, to już nie tacy chętni. Cnotliwy człowiek na pewno pomoże w sposób inny niż sms – jak będzie tylko najlepiej potrafił. Jeżeli jest np. dobry w logistyce to pokieruje transportami z darami, a jeśli lepiej sprawdza się jako dawca krwi to tą krew odda.

Podsumowując empatia to umiejętność pomocy bliźnim, przez postawienie się w ich sytuacji i przekonaniu siebie, że trzeba oraz znalezieniu sposobu jak pomóc. I to wszystkim bliźnim, bez wyjątku, czy to piękna kobieta/mężczyzna, przyjaciółka/przyjaciel, starsza pani mieszkająca obok, ofiary wojny czy zakrwawiony menel pod mostem.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: