Powrót do mocnego dolara czy tylko chwilowe zawirowania?

W tym tygodniu stało się coś nieprzewidzianego - ceny ropy spadły o ponad $7 (a w ciągu ostatnich dwóch o $23), dolar zaczął powolne umacnianie się oraz giełdy „złapały oddech”, gdy indeksy odbiły się od dna. Czy to już zmiana tendencji czy tylko korekta?

Większość z nas wskazałaby tylko na korektę, ale ja mam podstawy twierdzić, że przy zachowaniu pewnych warunków, te tendencje mogłyby zostać utrzymane i kryzys nadmiernego wzrostu cen mógłby się skończyć. Zwiększyłoby to stabilność globalnej gospodarki, a przez co dynamiczny wzrost gospodarczy w Polsce nie byłby zagrożony i realne warunki życia zaczęły by się zmieniać na lepsze. Bo moim zdaniem to jest ważniejsze niż spekulacja za wszelką cenę. Jednak przejdźmy to teorii a potem do jej udowodnienia. Całość polega na założeniu, że cena eurodolara pozostanie w stabilizacji pomiędzy 1,5 a 1,6 ze wskazaniem na dolną barierę. Może też nastąpić jej przebicie i „powrót do dolara”. Jednocześnie ze wszelkimi konsekwencjami spada cena ropy an rynkach światowych, indeksy giełdowe wzrastają a światowa awersja do ryzyka maleje. Następuje powrót do Carry trade, co winduje kurs jena w okolice 120 za jednego dolara. Następuje stabilizacja finansowa i zaczynają panować względno-średnie stopy procentowe (4-6%) oraz inflacja nie przekracza 3,5%. Dzięki temu wszystkie kraje (Europy oraz Ameryki Płn.) mają korzystne warunki do rozwoju. Rosną płace realne i wszyscy są szczęśliwi. Oczywiście pełny scenariusz jest nierealny.

Wymagana teza zakłada jednak bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej w USA. Wymaga to też kapitału na pokrycie zobowiązań kredytobiorców, ale wpompowanych w system bez wiedzy inwestorów, bo znaczną wyprzedawać akcje. Zakłada to też zmniejszenie inwestycji finansowanych za pomocą dźwigni (kredytu). Dodatkowo czeka nas oszczędność surowców energetycznych i uruchomienie produkcji ropy z bitumitów w Kanadzie. I oczywiście zmiana mentalności rządzących zarówno polityków jak i szefów banków centralnych, bo chyba nie do końca FED zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje. A inwestorzy to już wiedzą… widzą, przeczuwają, wyciągają wnioski - jeśli chcemy stabilnej gospodarki to musimy ograniczać kredyty. Oczywiście nie do zerowego poziomu, ale raczej pewnego rozsądnego.

To wszystko ma odbicie zarówno w kursach walut - „mocniejszy” dolar, choć ten bez wsparcia w długim terminie nadal będzie tracił. A naprawdę wielu na rękę byłby mocny dolar, tak jak wielu an rękę jest słaby dolar. Wracając do odwzorowania oczekiwań inwestorów, doskonale widać je w notowaniach 10-letniej rządowej obligacji. Oczekiwana stopa zwrotu z 3,3% do 4,2%, czyli cena obligacji obniżyła się. Wszystko to wskazuje na zwiększenie aktywności inwestorów, gdyż choć zyskiwać więcej. A jak wiadomo ta stopa składa się z realnej stopy zwrotu, poziomu oczekiwanej inflacji i premii za ryzyko (w tym wypadku praktycznie nie występuje, gdyż to obligacje o ratingu AAA). Realna stopa zwrotu zależy od wzrostu gospodarczego i pośrednio też od stóp procentowych ustalanych przez FED. Stąd wnioski, że inwestorzy mają nadzieję na podwyżki tych stóp co oznacza mocniejszego dolara i może też oznaczać wzrosty an giełdach, gdyż choć stopy i giełdy są ujemnie skorelowane to w tym wypadku będzie to oznaka waliki z inflacją. A skoro już o tej mowa to trzeba przyznać, że wzrost rentowności obligacji wynika też ze wzrostu prognoz inflacyjnych. Jednak coraz lepsze dane z gospodarki USA wskazują zakończenie najgorszego, a wzrastające zapasy ropy dają nam pogląd, że powoli kończy się spekulacja na tym surowcu. Jednak nadal możemy domniemywać, że to tylko korekta. Na tym właśnie polega spekulacja.

Podoba się? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Furl
  • Gwar
  • Spurl
  • Technorati
  • Wykop
  • Google
  • YahooMyWeb

0 Responses to “Powrót do mocnego dolara czy tylko chwilowe zawirowania?”


  1. No Comments

Leave a Reply

:arrow: :D :/ :evil: :!!: xD :[ :| :question: :P :( :) :> ;)