Porozmawiajmy o inwestycjach cz. 5

W tej części cyklu wywodów o inwestycjach przedstawię możliwości inwestycji w akcje, chyba najbardziej niedoceniany w ostatnim czasie instrument finansowy. Nawet jeśli na giełdach mamy spadki to na akcjach można zarobić – trzeba wiedzieć tylko na których. No właśnie, a które?

Akcja jest instrumentem udziałowym o czym należy pamiętać przy dokonywaniu inwestycji. Możemy przecież trzymać akcje dla dywidendy (o ile ocenimy, że będzie ona atrakcyjna) bądź też aby zarobić na zmianie ich cen. Obie metody są równie skuteczne, choć niekoniecznie są stosowane równie często. Niestety w obu wypadkach musimy przeprowadzić dość szczegółową analizę zarówno sektorową jak i samej spółki. Dlatego musimy rozważyć potencjalny zysk, ryzyko, którego się podejmujemy oraz wartość spółki, która potem pozwoli nam stwierdzić, czy spółka jest niedoszacowana czy przeszacowana. Niestety zagadnienie dotyczące wyceniania spółek jest dość obszerne co uniemożliwia przedstawienie go tutaj, lecz ten temat wykorzystam przy pisaniu innych notek. Natomiast ujęcie ryzyka i zysku trzeba chociaż pobieżnie przedstawić.

Oczekiwana stopa zwrotu z akcji to wypadkowa oczekiwań rynkowych co do sytuacji gospodarczej, politycznej a przede wszystkim dotyczących samej spółki. Nie zawsze jest to bardzo wysoka wartość, choć z reguły inwestor chce aby była jak najwyższa. Na podstawie analiz inwestorzy formułują swoje oczekiwania i składają zlecenia. Dość często dana stopa zwrotu zostaje osiągnięta. Aby ją wyznaczyć powinniśmy przeprowadzić analizę poprzednich (historycznych) stóp zwrotu dla zamierzonego okresu inwestycji albo spróbować oszacować rozkład oczekiwań rynkowych (przyszłych).

Jeśli zaś interesuje nas ryzyko (a powinno) to najlepszą miarą jest odchylenie standardowe oczekiwanej stopy zwrotu. Otrzymamy średnie możliwe obsunięcie naszego kapitału. Na tej podstawie podejmujemy decyzję o kupnie – stwierdzając, czy w razie czego jesteśmy w stanie poświęcić taką kwotę. Innym pojęciem ryzyka jest poziom ustawienia zlecenia stop (realizującego stratę), jeśli ustawimy go na poziomie, gdy akcja straci 5% wartości to i my stracimy 5%. To będzie wtedy nasze ryzyko.

Aby jednak nie mówić tylko o teorii, przedstawię trzy strategie inwestycyjne na obecne realia rynkowe. I co najważniejsze prawidłowo stosowane są skuteczne.

1. Inwestycje spekulacyjne w spółki śmieciowe (grosowe). Znajdujemy spółki, których cena za akcję wynosi kilka groszy. Te zwykle oferują duży potencjał zysków, przy czym ryzyko można ograniczyć, wchodząc w odpowiednim momencie. Pamiętajmy, że akcja nie może być mniej warta niż 1 grosz. Jednak zrealizowanie zlecenia po takiej cenie graniczy z cudem. Bierzemy tu pod uwagę spółki takie jak FON, SANWIL, MASTERS, MEWA, PCGUARD czy ELKOP. Staramy się zająć pozycję po cenie 2 lub 3 grosze. Maksymalnie możemy stracić 66% kapitału, ale przecież cena nie schodzi do 1 gr.? Przy wejściu po cenie 0,02 zł. praktycznie nie ma siły, abyśmy stracili. Co najwyżej wyjdziemy na zero. Niestety nie ma co liczyć, że zainwestujemy 10 tys. Tak możemy zarabiać (bez większych problemów) od małych kwot rzędu 200 zł.

2. Kupowanie akcji metodą progresji. Wyznaczamy sobie termin raz w miesiącu i dokonujemy zakupu akcji danej spółki za pewną kwotę (np. ustalone 1000 zł). Robiąc tak przez kilka lat skumulujemy kapitał i zapłacimy relatywnie niską średnią cenę i w razie bessy mamy szanse wyjść z zyskami. Co więcej obecnie mamy dobry okres do zakupów akcji, gdyż cena jest relatywnie niska, a niektóre spółki są niedoszacowane. Warto więc rozejrzeć się za dużymi, pewnymi spółkami, które w długim terminie będą osiągać stabilny wzrost. W tym wypadku dobrze skonstruowany i zdywersyfikowany portfel pozwoli nam na osiągnięcie ponad przeciętnego zysku.

3. Zabezpieczanie się przed spadkami kontraktami futures, które pomimo wielu problemów jest jedną z najlepszych metod zabezpieczeń (obok dobrze zbudowanego portfela). Spotkają nas przy tym tylko (lub aż) trzy problemy. Pierwszym jest niezgodność okresu inwestycji z okresem notowania kontraktu. Czasami musimy wybrać dłuższy kontrakt, ale to tylko półśrodki. Lepiej jest dostosować termin inwestycji. Drugim problemem jest ryzyko bazy (różnica między ceną kontraktu futures a zdyskontowaną wartością przyszła indeksu). Należy je uwzględnić przy konstruowaniu strategii zabezpieczającej, co nie jest zadaniem łatwym (trzeba znać współczynnik korelacji kontraktu i akcji oraz ich odchylenia standardowe). W końcu powstaje pytanie ile kontraktów należy sprzedać, aby zabezpieczyć dany portfel. Zwykle nie ma kontraktów na akcje (oprócz tych największych przedsiębiorstw), więc musimy się zadowolić kontraktami na indeks. Tylko, który? Oczywiście ten, w którego skład wchodzi akcja danej spółki. A co z innymi akcjami wpływającymi na indeks? Trzeba to uwzględnić. Dlatego istnieją pewne metody, które bazują na koncepcji współczynnika beta portfela i kontraktów (wskazuje, o ile jednostek w przybliżeniu wzrośnie stopa zwrotu akcji, gdy stopa zwrotu wskaźnika rynku wzrośnie o jednostkę). Jednak nadal są to metody obarczone ryzykiem błędu.

Myślę, że udało mi się choć trochę przybliżyć wartościowe strategie inwestycyjne na rynku akcji. Myślę też, że nadal jest to dobra lokata naszych inwestycji.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: