W tej części moich luźnych przemyśleń o dobrych cechach człowieka chcę przedstawić realne uwarunkowanie asertywności. Niestety wykorzystanie jej w praktyce nie zawsze jest łatwe, szczególnie, gdy ktoś zadręcza cie do znudzenia. Chciałem nazwać tą notkę „stanowczość”, ale myślę, że powinienem się ograniczyć do asertywności.
Im dłużej żyję na tym świecie tym bardziej przestaję go rozumieć pod jednym względem a coraz lepiej pod innym. Ostatnio pisałem streszczenie książki „Inwestycje”. profesora Jajugi i można powiedzieć, że dość zaawansowany świat finansów wydaje mi się prosty, logiczny, ciekawy i co najważniejsze – zrozumiały. Niestety świat relacji międzyludzkich postawił w mojej głowie kolejne znaki zapytania. Zacząłem się zastanawiać jak odmówić czegoś czego nie mam najmniejszego zamiaru robić członkowi rodziny? Jak odmówię wyjdę na tego najgorszego i rozpocznie się katorga, kazania, gadania, głupoty. Aż mdli na samą myśl jacy ludzie potrafią być niedobrzy. Z drugiej strony tracę swój (może nie aż tak cenny, ale jednak) czas. Muszę zmienić rozkład całego dnia, połowę rzeczy przełożyć na następny, wcale nie leniwy dzień. I tu asertywność zawodzi – jadę, robię jak najszybciej odpowiadając w miedzy czasie na setki pytań, które nie są nikomu potrzebne. I co najgorsze ludzie to co ja robię z niechęcią, gdyż brakuje mi na to czasu, traktują to jako oczywistość i twierdzą, że zawsze powinienem to robić. Okropne. A teraz przejdziemy do przykładów właściwych.
Asertywność zależy od stopnia samokontroli, wyznawanego systemu wartości, ogólnej stanowczości i pewności siebie. Jeśli tego nie ma, nie ma też asertywności. Jednak do rzeczy. Sytuacja jest taka, ze mamy grupę nastolatków, wiadomo papierosy, alkohol, inne używki. Ktoś jest wytrwały i do tej pory „nie używał”. Dostaje propozycję (dziwne, czemu ja takiej sytuacji nie miałem, a nie piłem i nie paliłem) bądź można to nazwać poczęstunkiem. Pytaniem jest co powinien zrobić? Z jednej strony jeśli odmówi wiadomo co się stanie. Nie jest to przyjemne być wyizolowanym od grupy, z którą trzeba się spotykać przez kilka lat. Potem to jest już wszystko jedno. Jeśli zaś się poczęstuje to złamie swoje zasady. Nie jakąś tam przysięgę czy obietnicę, ale swoje zasady. I każdy kto ma zasady, wie jak jest ciężko jak się je złamie. Kolejna sytuacja w życiu, która wymaga mądrości wielkiego filozofa. A nie każdy tak umiej. Ja nie umiem, niestety.
Inny przykład to, gdy ktoś wykorzystuje naszą uczynność. Pomożemy raz, dajmy na to wykonamy jakieś trudne zadanie, potem mamy satysfakcję i z niesienia pomocy i z wykonania trudnego zadania. I tu wpadamy w pułapkę. Gdy osoba, której pomogliśmy dostanie kolejne trudne zadanie zacznie prosić nas o pomoc a nam ciężko będzie odmówić. I tak trzeci, czwarty raz, zacznie do nas mówić tak jakbyśmy to musieli robić za każdym razem. A to wszystko przez naszą uczynność. Ale czy mamy przestać być uczynni? Nie!
Przypadki można by mnożyć, lecz mi wystarczy jedno ważne stwierdzenie – jeśli człowiek jest asertywny jest dojrzały, odpowiedzialny i „dorósł” do bycia człowiekiem. Niestety tak wielu ludzi nie dojrzało i prawdopodobnie nie dojrzeje…
