Absolutnie żaden produkt nie jest doskonały. Czasami wyobrażamy sobie, że taki jest, choć w rzeczywistości daleko mu do ideału. Wtedy każde odstępstwo od „normy” denerwuje nas. Pora pod tym kątem ocenić mBank.
Właściwie zacznę od motywów, które zdecydowały o wyborze takiej usługi a nie innej. Od roku wiedziałem, że skorzystam z usług właśnie tego banku z prostej przyczyny. W zakresie usług jakich potrzebuję oraz ich ceny bankowość detaliczna BRE Banku po prostu nie ma konkurencji. Zarówno pod względem ilości świadczonych usług, ich konkurencyjności w rankingach i niskości ich cen. Być może to wpływa na drobne niuanse, które po prostu irytują. Jednak jeśli postawić na szali wartość oferty a drobne problemy przy jej realizacji to oczywiście pierwsza szala bezapelacyjnie zwycięża.
Wszystko zaczęło się 19 czerwca, gdy wypełniłem wniosek w Internecie. Jest on przemyślany, podawane informacje mają pewny logiczny ciąg, czas poświęcony na jego wypełnienie to maksymalnie 20 minut. Od razu dostałem potwierdzenie jego złożenia i rozpocząłem oczekiwanie na jego rozpatrzenie i przysłanie mi umów. Dnia 24 czerwca (de facto po 2 dniach roboczych) otrzymałem mail o wysłaniu do mnie dokumentów. Realizacją zajmuje się firma kurierska Siódemka. Ma ona dość łatwy (i co najważniejsze skuteczny) system monitowania przesyłki. Działa o wiele lepiej niż ten UPSu. Paczka została doręczona we wtorek, czyli tego samego dnia. I tu pojawia się ale i to całkiem spore. Kurier choć miał umówić przesyłkę to tego nie zrobił. Po prostu sobie przyszedł. I to akurat w takim momencie, gdy musiałem wyjść. I tak zdążyłem tylko na szybko podpisać dokumenty bez ich czytania na miejscu. Trwało to może 8 min. Nie wiem czy to są częste praktyki, ale chciałbym przeczytać to co podpisuję. A co do osoby samego kuriera to pozostawię to bez komentarza. Ja bym go nie zatrudnił.
Według systemu śledzenia przesyłki została ona dostarczona do siedziby mBanku w środę o godz. 11. Nie będę z tym polemizował, postanowiłem po prostu czekać. W między czasie dokonałem „aktywacji” konta ustalają hasła, kody, etc. Mogłem też sprawdzić jak będzie wyglądała praca z systemem zarządzania kontem. Myślałem też, że wyślą mi powiadomienie mailem o pełnej aktywności konta (która jest dopiero po otrzymaniu podpisanej umowy). Myliłem się. O niej trzeba się dowiadywać w systemie albo za pośrednictwem infolinii. Jednak to nastąpiło dość szybko. Karta płatnicza (czy jak kto woli debetowa) przyszła wczoraj pocztą. Także myślałem, że dostanę powiadomienie mailem o fakcie jej wysłania. Jak zwykle miejsce do podpisu było śliskie i podpis wyszedł zjebany. W praktyce została jeszcze aktywacja eMaklera - trwająca już tydzień roboczy ze względu na duży natłok pracy w DM BRE Banku. Ok., poczekamy, zobaczymy.
Pomijając niuanse mogę śmiało stwierdzić, że jestem zadowolony. Niskie prowizje, brak niektórych opłat i relatywnie dobra obsługa techniczna pozwalają mi się cieszyć z nabytej usługi. Usługi tak niezbędnej w dzisiejszym świecie - jak telefon komórkowy. Czy można lepiej? Można, ale to nie opłaca się bankom. A jak będzie to wszystko wyglądało w przyszłości? Nie omieszkam opisać zarówno problemów jak i pozytywów bankowości internetowej grupy BRE.









0 Responses to “mBank – wady i zalety”
Leave a Reply