Dzień 19 czerwca powinienem zapisać złotymi zgłoskami jak dzień oficjalnego zakończenia formalności dotyczących uzyskania pełnoletniości. I choć trochę to potrwało to nie taki diabeł straszny jak go malują i chciałbym być zawsze tak obsługiwany w różnych urzędach.
Swoje boje z urzędami (a raczej ich brak) opiszę chronologicznie, bo tak jest najwygodniej. Już 28 kwietnia złożyłem wniosek o dowód osobisty w Urzędzie Miasta. Straszono mnie, że kolejki, że pół dnia tam stracę – a ja zaplanowałem sobie wszystko na max 45 min. Około godziny 11 pojawiłem się na „miejscu zbrodni” i okazało się, że jestem drugi w kolejce. Wszedłem po około 10 minutach, zdałem wniosek, podpisałem się i dostałem kwity z terminem odbioru równym miesiącowi. I tak czekałem do 28 maja, choć powinienem pójść wcześniej. Dowód wydano 13 maja, a więc praktycznie od 14-tego mogłem załatwiać wszelkie formalności – szybciej i sprawniej. Bo jak wiemy bez dowodu nic nie załatwimy. Brakuje mi tutaj elektronicznego systemu informacji o statusie sprawy wydawania dokumentu – tak jak w wypadku paszportu do którego zaraz przejdziemy. Wtedy nie trzeba byłoby czatować ani czekać do wyznaczonego terminu. Jednak przejdźmy dalej. 4 czerwca wybrałem się na rajd po urzędach, choć wniosek o paszport chciałem złożyć wcześniej. Jednak z powodu licznych innych spraw do załatwienia ta musiała poczekać. 3 czerwca co prawda odwiedziłem urząd, ale jak zobaczyłem kolejkę to zwątpiłem. Jak zobaczyłem, że dochodzi do rękoczynów z powodu problemu ustalenia kto jest po kim w kolejce to darowałem sobie. Masakra. Następnego dnia byłem już o 7.30 w urzędzie (o godzinie rozpoczęcia pracy) i byłem 3. w kolejce. Ludzie wypełniali wnioski na korytarzu, bo naprawdę ciężko jest przysiąść chwilę w domu i wypełnić raz a dobrze. A tak popełniają błędy i zabierają czas innym oczekującym. Poza tym nie rozumiem jak można błędnie wypełnić wniosek mają przed oczami wzór i wszędzie napisane dokładnie jak to zrobić? Niemniej mój wniosek przeszedł (przewidywany odbiór 2 lipca), a z urzędu wyszedłem o 7.55 (kolejka + formalności) i od razu udałem się do Urzędu Skarbowego celem nabycia numeru NIP. Tam zaniosłem wypełniony wniosek, miła pani (!) wyjaśniła co maiła wyjaśnić i kazała czekać na pismo z decyzją. Od tamtej pory nic innego nie robiłem. W Internecie sprawdzałem co się dzieje z moim paszportem, a maiłem podstawy do obaw, gdyż w numerze sprawy paszportowej maiłem takie kombinacje cyfr jak 666 i 69. Można było się bać. Paszport wydano 12 czerwca (8 dni) a do odbioru był gotowy 19 czerwca. I dzięki specjalnemu systemowi MSWiA zaoszczędziłem 2 tygodnie. Dziękuję. Jednocześnie przybył wniosek z nadanym numerem NIP (19.06) i mogę powiedzieć, że wszystko zostało załatwione. Choć przez strajk pracowników Poczty Polskiej i tak mam 2 dni opóźnienia. Przede mną tylko założenie konta w mBanku i zmiana brokera. I nic tylko zarabiać i się cieszyć.
Żeby to tak zawsze było
Gratulacje! Ktorego brokera wybryles?
Interactive Brokers + jakieś konto podglądowe na MT4 (też real tylko z mniejszą kwotą) abyście mogli zobaczyć na żywo moje strategie.