Nadszedł wreszcie ten dzień kiedy zamieniam edukację przymusową na edukację rozwijającą i bezpośrednio przekładającą się na pieniądze. Niestety ta pierwsza też jest w jakimś stopniu ważna i trzeba podsumować kolejny rok nauki w III LO.
Nie zaprzeczę, że to był rok dość ciężkiej pracy zarówno w szkole jak i poza szkołą. Muszę, przyznać, że trochę mi się nie chciało, szczególnie na początku tego roku kalendarzowego. Jednak zakończyłem szkolną edukację z przyzwoitą średnią 4,5. Zakończyłem naukę trzech przedmiotów - mam nadzieję, że na całe życie - fizyki, chemii i PO. Wyniki odpowiednio to 5, 3 i 6 (cóż, banalniejszy od PO był tylko przedmiot zwany wiedzą o kulturze). Dowiedziałem się też jednego - nigdy nie będę chemikiem. Znienawidziłem ten przedmiot za sprawą nauczyciela-wesołka, który mi nie podpasował. Lekcja to takie gadanie a na sprawdzian trzeba umieć. Niemniej, z chemią jako czymś, czego muszę się uczyć do czynienia mieć nie chcę nigdy więcej. Co do fizyki to też nie zamierzam się zmuszać, ale na ciekawostki jestem jak najbardziej otwarty.
W tym roku szkolnym brałem też udział w licznych konkursach i czuję się w części z nich potraktowany delikatnie mówiąc nie fair. Zacznijmy od Olimpiady Geograficznej i Nautologicznej - sam wiem, że na tym poziomie nie maiłem szans, szkoda tylko czasu poświęconego na pracę - pozyskiwanie energii z morza. Myślę, że niedługo opublikuję tą pracę za darmo w Internecie. Przynajmniej będzie z niej jakiś pożytek. Następna była Olimpiada Przedsiębiorczości - opisywałem ją i nie będę się specjalnie rozwodził - zabrakło szczęścia. Po drodze była też Szkolna Internetowa Gra Giełdowa - z powodu braku czasu na dokładniejsze analizy wyniki były przeciętne. Był też epizod z promowanym przez Wyborczą Z klasy do kasy - wyniki także przeciętne, a zasady inwestowania co najmniej dziwne. A szkoda bo nagrody były przyzwoite. Był też tzw. MESE organizowany przez Fundację Młodzieżowej Przedsiębiorczości - ćwierćfinał był w zasięgu ręki, ale błędy w programie ograniczały uczestników i nie udało się wybić z grupy. I w tym wypadku czuję się poszkodowany. Błąd został poprawiony prawie pod koniec okresu decyzyjnego i nie było szans zwyciężyć. Dodatkowo zero przeprosin. I ostatnim ciekawym konkursem był Ogólnopolski sejmik matematyczny - w tydzień napisałem pracę tak zajebistą, że aż sam się zdziwiłem. Wszystko co wiedziałem o geometrii rynków. Temat super, wykonanie super, ale chyba nie chciało im się czytać tych 80 stron. Tu czuję się zrobiony w ch**a, dlatego, że do finału przeszły banalne tematy. Nic ambitnego. Trudno, rozszerzę to i będzie praca magisterska a potem może książka. Dodam, że wiele informacji jest opartych na własnych badaniach, za którymi stały moje pieniądze.
W przyszedłem roku planuję uczyć się tylko do matury i niczego, naprawdę niczego więcej. Dochodzi mi godzina geografii i WOS, którego nie chcę za nic na świecie. Znowu 60% lekcji to będzie strata czasu, szczególnie biologia, religia i historia (dobrze, że XX wieku), które to wydają mi się zbędnym zaśmiecaniem pamięci przed maturą. Myślę też, że uda mi się znaleźć pracę i wreszcie zacząć się rozwijać. Bo wakacje zapowiadają się pełne pożytecznej nauki.









Używa
Ja bym chętnie te 80 stron przeczytał, gdybyś udostępnił
Używa
Jak zrobię z tego doktorat