W kolejnej części z cyklu tych życiowych zajmiemy się problemem znieczulicy społecznej oraz braku ogólnej chęci do pomagania bliźniemu, co jest bardzo powszechne w Polsce (brak chęci).
Długo zastanawiałem się jak najlepiej podjąć ten temat aby pokazać, że warto pomagać innym bezinteresownie. I im dłużej myślałem, tym bardziej nie wiedziałem jak. Dlatego przedstawię kilka hipotetycznych sytuacji po których skomentuję jak w. mnie powinniśmy postąpić. Bo jeśli już pomagamy to pamiętajmy, że nie na siłę!
Idziemy ulicą i widzimy, gdy grupa powiedzmy panów z karkami, znęca się fizycznie nad jakimś człowiekiem. Zwykle przechodzi się obojętnie obok takiego zdarzenia, jednak zawsze możemy pomóc wzywając odpowiednie służby. Nieraz można uratować życie takiemu człowiekowi. Aż dziwi mnie dlaczego ludzie nie chcą pomagać - przecież nie muszą się od razu bić. Wystarczy, że odejdą dalej, gdzie nikt nie widzi i zadzwonią na policję. Czy to naprawdę jest trudne?
Po raz kolejny idziemy ulicą, jakaś starsza kobieta mdleje. Zwykle znajdzie się ktoś, kto zaopiekuje się poszkodowanym, ale czy ta osoba wie co robi? Czasami rzeczywiście trafi się osoba z wykształceniem dotyczącym pierwszej pomocy. W tym przykładzie chodzi oto żeby pomóc, ale i wiedzieć jak pomoc. Bo jeśli nie wiemy co powinniśmy zrobić to taka pomoc może pogorszyć sytuację niż pomoże. Dlatego wszyscy powinni być przeszkoleni jak pomagać innym w sytuacjach anormalnych. Niestety nie każdy chce, nie każdy ma czas ukończyć kurs, nie każdy czuje się odpowiedzialny.
Teraz zmieniamy środowisko. Załóżmy, że nasza dość bliska znajoma (może być też znajomy) zaczęła się odchudzać, gdyż ma bardzo niską samoocenę. Na początku rzeczywiście ma do tego zdrowe podejście, ale po roku nie je już mięsa, przestawiła się na np. otręby, jeden posiłek dziennie, brak śniadań, etc. Z tego powodu mdleje kilkukrotnie w krótkim przedziale czasu, jest niedożywiona. I oczywiście dalej nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku. Co powinniśmy zrobić? Otóż, to kwestia już tylko naszego sumienia. Na taką sytuację nie ma dobrej recepty. Możemy nic nie robić i pozwalać na wpędzanie się dalej tej osoby w chorobę, możemy też zrobić wiele rzeczy jakie w takiej sytuacji się robi, np. zaciągnąć osobę do psychologa ryzykując znienawidzenie z jej strony. To jest dobry przykład sytuacji, w której należy pomagać z głową i kalkulować.
Ostatnim przykładem jest pocieszanie - jest to pomoc „duchowa”, ale bardzo trudna i niebezpieczna w skutkach. Wszystko zależy do tego co zrobimy. Ale do rzeczy. Tym razem z punktu widzenia kobiety - naszego dobrego przyjaciela rzuciła narzeczona. Staramy się mu pomóc wyjść z doła. Mówimy, jaka to ona suka była, etc. I w pewnym momencie może dojść do zbytniego zbliżenia. Czy w ten sposób mu pomagamy? Jeśli potem zostajemy małżeństwem i żyjemy długo i szczęśliwe to tak. Jeśli przyjaźń przeradza się w przyjaźń z seksem to tracimy kontakt. Kolejny życiowy problem z trudnym rozwiązaniem.
Podsumowując, należy wysnuć tezę, że w przypadkach anormalnych należy podjąć niezwłoczną pomoc - wypadek, bójka, etc. W innych należy zawsze zapytać, czy dana osoba tej pomocy potrzebuje. I „na siłę” powinniśmy pomagać, gdy ta osoba, choć mówi, że jest dobrze, wysyła niewerbalny komunikat „pomóż mi”. Nigdy nie staramy się zrobić „lepiej”, gdy nie ma przesłanek - wtedy zaczyna się wścibstwo i uciążliwość.









0 Responses to “7 cnot człowieka - uczynność”
Leave a Reply