Trudne pytanie, trudna odpowiedź. To, że nie jesteśmy tacy, jak nas opisują stereotypy wiedzą wszyscy. Ja spróbuję przytoczyć przykłady, które podważą ten argument – stwierdzam, że Polacy są awanturniczy i strasznie zazdrośni.
Zacznijmy od przykładów z własnego podwórka. Na moim osiedlu już w poprzednim roku zaczęli przeprowadzać remont nawierzchni chodników i ulic. Teraz (początek kwietnia) przenieśli się na uliczki obok mojego bloku. Z ciekawości wyglądałem przez okno aby śledzić postęp prac. To co zobaczyłem kazało mi zwątpić w nowoczesne zarządzanie. Podczas gdy jeden robotnik wbijał krawężnik, trzech stało, przyglądało się i dyskutowało. Nie ma to jak dobra organizacja pracy. Ale kiedy przyszedł kierownik i pokrzyczał to cała dwunastka wzięła się ostrzej do pracy. Efektem tego jest całkowita wymiana nawierzchni w ciągu czterech dni (co uważam dało się zrobić w 3).
Kolejny przykład to zastoje na magazynach. To jak działa Poczta Polska to wiemy, dlatego wybrałem kuriera1. I ten owszem nie zawinił, ale na paczkę musiał czekać 8-9 dni roboczych. Podobno były problemy z moim zamówieniem, ale kompletowanie go dłużej niż 5 dni roboczych to absurd. Co zawiniło? Moim zdaniem nie system sortowania i realizacji zamówień, ale człowiek, który „szukał” produktu kilka dni stwierdzając później, że zamówiłem kartę graficzną. Ale w tym nie chodzi o zastoje, ale o brak słowa przepraszam.
Inną ciekawą sytuacją jest powszechne narzekanie. Na rząd, gospodarkę, sąsiadów, świat, „przepraszam że żyję”. Jakby nie byli świadomi, że albo sami są sobie winni, albo nie wtyka się nosa w cudze sprawy. Jeśli ludzie stracili na kryzysie ok. 30% oszczędności to oczywiście narzekają na cały świat i wszyscy są winni tylko nie oni. A mogli przecież interesować się sytuacją na świecie i w odpowiednim momencie podjąć szybką decyzję. I tu też jest problem bo statystyczny Polak zwleka z podjęciem decyzji najdłużej jak się da. A jak jest zespół to przeforsowanie decyzji graniczy z cudem. Dlatego tak mało Sejm robi dla nas, zwykłych ludzi. Wracając do narzekania i krytykowania – na forum2 skrytykowano jednego użytkownika za to, że ogłosił się ze szkoleniem za niemałe pieniądze. I powiedział, że kto byłby w stanie tyle dać to nauczy się tego, tego, tego. I ja się pytam po co sie odzywać skoro ktoś wie, że nie ma i że szkolenie nie jest w takim razie skierowane do niego? Tak, Ci najgłośniej krzyczą, bo wszystko chcieliby mieć za darmo. A jak już to dostaną to nie doceniają czyjejś ciężkiej pracy – no bo w końcu za darmo.
Jednak inaczej wygląda Polak za granicą. Tam pracuje wytrwale, sumiennie. Wie, że nie ma żartów. Tam też jest lepiej opłacany. Dlatego powoli nasz obraz w oczach obcokrajowców się zmienia. Niestety gdyby przyjechali do Polski byliby bardzo zawiedzeni. Tam nie ma na co narzekać, bo np. tamtejsza polityka ich nie dotyczy. Bo za granicą też jest strach przed utratą pozycji co działa motywująco, a w kraju możemy narzekać do woli. Bo to jest akceptowane społecznie. I ciężko będzie się nam z tego wyleczyć.
Podsumowując należy podkreśli, że jeśli Polak wyjeżdża z kraju to staje się sumiennym, dobrym pracownikiem. Natomiast gdy zostanie nie jest odpowiednio zmotywowany finansowo i staje się leniwy. Dodatkowo w kraju zawsze znajdzie się coś na co można ponarzekać. I niestety Polacy są bardzo nastawieni nacjonalistycznie. Oczywiście nie wszyscy, głównie starsze pokolenia, ale i młodzi zaczynają pokazywać co potrafią w tej materii. Miejmy nadzieję, ze z czasem to się jednak zmieni.
- a właściwie musiałem polegać na wewnętrznym transporcie Komputronika [↩]
- tak, wiem, że na forach to porządek dzienny, ale ten wypadek jest szczególny [↩]