Nie jest to oczywiście kolejna notka informująca o pojawieniu się nowej wersji tego wspaniałego systemu blogowego. Raczej będzie tutaj o tym co nowe, co zostało poprawione a co zepsute. I o problemach przy aktualizacji rzecz jasna.
Nowy system oznacza nowej podejście ale i nowe problemy. Osobiście wolę się skupić na tych ostatnich, gdyż o tych pierwszych powiedziano już wiele. Niemniej wspomnę o kilku niewątpliwych zaletach wersji 2.5:
- nowy, szybszy silnik obsługi bazy danych (ponoć działa o wiele szybciej, ja jak na razie tego nie zauważyłem)
- przebudowany panel administracyjny – lepiej niż było, ale ciągle brakuje logiki, dlatego używam Fluency Admin (choć jeszcze niedopracowana)
- nowoczesny system uploadu plików – inicjatywa dobra, ale brakuje funkcjonalności Flexible Upload
- wbudowane galerie – próba stworzenia CMS? Nie życzę tego WordPress-owi
- automatyczna aktualizacja dodatków – to jest jedyna rzecz do której naprawdę nie mogę się przyczepić
- „sprawdzacz” haseł – dobre, ale czy to jest naprawdę potrzebne?
- lepsza integracja z zewnętrznymi „mediami” – filmy, obrazy, mapy
Cóż, skoro plusy mamy za sobą to wymieńmy parę minusów:
- praktycznie niekompatybilność ze sporą częścią plugin-ów – musiałem zrezygnować z Flexible Upload i kilku innych
- konieczność własnoręcznego rozwiązania problemów z archiwami i K2, którego trzeba używać wprost z repozytorium SVN
- problem z cache – nowo wprowadzone zmiany nie chcą się pokazywać, także po Ctrl+F5
- utrata funkcjonalności edytora, poza trybem pełnoekranowym
- nie wiem też co stało się z opcją automatycznego zapisu tworzonej notki
- system dodawania tagów w edytorze został po prostu zepsuty – zamiast pola i oddzielania tagów przecinakami teraz trzeba używać pola „add”
Te wszystkie niedogodności wynikają raczej z przyzwyczajenia do całkiem dobrego starego systemu. Choć i developerzy WordPress-a zawalili. O ile problem niekompatybilności mogę przeżyć to brak podstawowych elementów oraz dobrej ergonomii po prostu przeszkadza. Dlatego przez kolejny miesiąc będę się musiał przyzwyczajać. Ceno nowości – mam nadzieję, że te błędy poprawią w kolejnej wersji i jeszcze nie narobią nowych :).
Jeśli interesuje nas sam proces upgrade-u to trwał on 1 godz. 15 min. na co składało się: skopiowanie plików poprzedniej wersji i kopia bazy (10 min.), czyszczenie katalogu domowego (3 min.), upload nowych plików i upgrade bazy (10 min.), uruchomienie plugin-ów i wprowadzenie pozostałych zmian, które były w poprzedniej wersji (20 min.). Pozostałe 32 min. poświęciłem na rozwiązanie problemów – archiwa (wgrałem stare pliki cache – pomogło) oraz ogólnego cache systemu – zczyszczenie pomogło, ale przez to Total Commander nie chce mnie „wpuścić” do tego katalogu i niestety dalszych zmian już nie widać. Co więcej, testy przed upgradem na lokalnej maszynie trwały 2 godz. To za długo. Oprócz tego musiałem zaktualizować ok. połowę dodatków. Ale było warto… Gdybym miał jeszcze jakieś problemy to na pewno o nich poinformuję.