Czas podsumować moje przewidywania. Nie muszę dodawać, że były trafne. Warto jednak pewne rzeczy sobie wytknąć aby w przyszłości postępować racjonalnie. Oprócz tego postaram się wyjaśnić fundamentalne uwarunkowania tego co się stało.
Podsumowując strategię na kontrakty futures – FW20H8 którą nazwałem tak specjalnie aby każdy mógł ją zastosować, bez ograniczeń co do pośredników, muszę sobie przyznać jedno – zbyt duży optymizm. Jak dobrze wiadomo zakładałem przebicie poziomu, choć przeceniałem tę opcję. To jakby grać przeciw metodzie, która jest stworzona do poszukiwań odbić rynków. Błędnie założyłem, że po jednym powrocie poziom zostanie złamany. Jak widać nawet po 3 podejściach poziom jest bardzo aktualny. Na szczęście trzeci powrót uświadomił mi, że należy wejść na rynek przewidując jego spadki. Co prawda było to poniżej założeń, ale były też inne przesłanki do działania. W każdym razie transakcja zrealizowana po 3147 (o 30 pkt. niżej od założeń). Idea stopa sie zmieniła i został ustawiony na 3160 (lubię wąskie stopy, ten był na wypadek błędu). Mało brakowało, ale rynek „posłuchał się” i planowo spadł do poziomu TP1 (3030), ale zlecenie nie zostało zamknięte. Dlaczego? Teraz wiedziałem, że będzie głębsza korekta, gdyż 3 razy testowany poziom wykazał silny opór. Postanowiłem poczekać na TP2. Także realizowane (2926) i już mnie nie było na rynku. Ten zleciał jeszcze niżej, co nie jest zaskoczeniem.
Fundamentalnie możemy powiedzieć, że złe dane z amerykańskiej gospodarki zadziałały podwójnie na rynki. Po pierwsze same w sobie sprowokowały do sprzedaży. Po drugie wywołały wyprzedaż dolara, co umocniło jena. Mocny jen zwiększył awersję do ryzyka co spowodowało wycofanie kapitału z giełd na świecie, zatem i w Warszawie. Nic nowego w ostatnich czasach. Czy zatem jest to kontynuacja trendu spadkowego? Myślę, że jak najbardziej. Szkoda, że udało się odrobić niecałe 40% spadków.
Co w takim razie powinniśmy poprawić? Przede wszystkim wejścia. Należało wejść wcześniej, zgodnie z systemem. Techniki DiNapolego są naprawdę skuteczne, ale ciągle brakuje mi konsekwencji. Kolejną sprawą jest wyznaczenie wszystkich trzech punktów wzięcia zysku. Obecnie wynosi on 2756 i myślę, że może być osiągnięty – wszystko zależy od sytuacji na świecie. Ostatnią sprawą jest większa wiara we własne możliwości. Mam teraz dobry okres i staram się to wykorzystać, jednak mógłbym bardziej zmaksymalizować efekt. Myślę, że nadchodząca wiosna i Wasze wsparcie, drodzy czytelnicy, pozwolą mi sprostać wyzwaniom niesionym przez Forex.