W czwartek (14.02, tak, walentynki) odbyła się kolejna wycieczka organizowana przez moją szkołę do Instytutu Badań Jądrowych w Świerku. Pomyślałem, że warto byłoby o tym napisać. Warto bo oprócz instytutu zaczepiliśmy o centrum handlowe, etc. co miało nam zapewnić rozrywkę lepszą niż w naszym mieście.
1. Droga, organizacja, remonty
Planowana zbiórka - 5.45, dźwięk budzika o 4.30. Czekanie na autokar 20 min - szara rzeczywistość. Muszę jednak przyznać, że pierwszy raz tak wcześnie byłem w szkole :E Podróż trwała około 3,5 godz., minęliśmy remonty drogi S8, ale tylko te w pobliżu Warszawy. U nas jak zwykle nic się nie robi. Tu należy nadmienić, że dobrze jest, gdy coś się jednak robi i widać, że będzie lepiej. Mała uwaga: jak sie kładzie 30 cm asfaltu to może lepiej robić to na zbrojony beton niż na ubity piach? Droga powrotna to prawie 4 godziny jazdy po śliskiej nawierzchni. Z Warszawy wyjeżdżaliśmy 40 min. Nic się nie zmieniło, ale jestem mile zaskoczony bo kierowca wybrał trasę toruńską, która wygląda “lepiej” niż inne drogi. Podoba mi się :wink:
2. Instytut Badań Jądrowych - spuścizna po PRL…
Sam instytut, jak instytut, jeśli ktoś się tym interesuje to znajdzie wiele ciekawych informacji, zobaczy wiele ciekawych rzeczy, etc. Na początku mięliśmy wykład o energii atomowej, promieniowaniu i innych. Potem obejrzeliśmy laboratorium z kanałem do badania próbek radioaktywnych, obejrzeliśmy cyklotron i poszliśmy do budynku reaktora MARIA. Samo wejście nie było skomplikowane. Barierka na kartę zabezpieczającą, szatnia, odzież ochronna, potem badanie napromieniowania, wejście do najgłówniej hali budynku, gdzie znajduje się sterownia i makieta reaktora w skali 1:1. Potem informacje wprowadzające, śluza zabezpieczona indywidualnymi kodami i budynek reaktora. Zimno jak w chłodni, ale nie codziennie stoi się na pracującym reaktorze jądrowym i czuje jego moc pod sobą, zwłaszcza, że od miejsca reakcji oddziela mnie basen o głębokości 7 m wypełniony wodą i 30-40 cm stalowa pokrywa. To zapiszę do szuflady niezapomnianych. Jednak zawsze znajdzie się jakieś ale. W tym wypadku większość pomieszczeń w tym toalety pamiętają czasy Edwarda Gierka, o ile nie późniejsze. Nawet zapach rodem z PRL. Tylko naukowcy mądrzy i wiedzą co robią, chociaż przydałoby sie ich dofinansować kwotą 20-30 razy większą niż dostają. I dla nich za to szacunek.
3. iMAX i inne atrakcje
Oczywiście sam ośrodek to za mało, więc trzeba odwiedzić kino 3D. Czy te 16 zł było warte tego filmu dyskutować nie będę, ale spodziewałem się czegoś lepszego. A to takie 3D jak nie 3D, tzn. miejscami. Ogólnie filmy był raczej edukacyjny niż wciągający. Podobały mi się tylko okulary polaryzacyjne, bo nie musiałem zdejmować własnych. Oprócz tego godzinę pomiędzy przyjazdem a seansem spędziłem na spotkaniu z Ace’em. Obiecuję, że jak będziemy mieli więcej czasu i sie nauczę to pójdziemy na bilard
Centrum handlowe, choć przeciętne, to u nas takie otworzą dopiero w październiku. Trudno, przeżyję. Podsumowując wyjazd, powiem, że mi sie podobało, ale niech państwo się ruszy i zrobi lepiej jak obiecało (nawiązując do stanu ośrodka).









0 Responses to “Otwock, Warszawa - wrażenia z wyjazdu”
Leave a Reply