Koniec stycznia oznacza notkę podsumowującą. Zwykle w styczniu indeksy rosną, choć już rok temu mieliśmy sygnał ostrzegawczy. W tym roku było zupełnie inaczej. Trafiliśmy na bessę, bo nie lubię określać kryzysem czegoś co nim nie jest. A czym jest? A to już w dalszej części notki.
Zacznijmy od początku. To co zwykle dzieje się w styczniu jest określane bardzo wdzięcznie i chyba najpraktyczniej jak się da - “efekt stycznia”. Niestety w tym roku nie nastąpił, a że antonimem wyrazu efekt jest defekt… tak powstał tytuł notki. Nie zadziałały rok roczne mechanizmy. Przez ten czasy wydarzyło się wiele, dlatego u mnie cały opis będzie w okrojonej wersji. Na początku trochę danych statystycznych: WIG20 spadł o ponad 21% po to aby odrobić 35% tego ruchu czyli prawie 7,5% indeksu. W tym samym czasie Dow Jones spadł “tylko” o nieco ponad 12%, przy czym odrobił 56% tego ruchu co daje nam prawie 7% wzrost indeksu. Jak widzimy panika ogarnęła Warszawę1. Polscy niedoświadczeni inwestorzy masowo zaczęli umarzać jednostki funduszy i sprzedawać akcje po to aby bardziej doświadczeni zakupili je w korzystnych cenach, bo spółki generują zyski i ich wartość rośnie. Cóż za brak kompetencji i doświadczenia typowych Kowalskich2 nauczonych, że zyski będą wieczne. Popularność szkodzi, doprowadza do spektakularnych wzrostów, ale i spadków. I jeszcze Ci analitycy wieszczący krach - wtedy kiedy go nie ma. Bo krachem możemy nazwać sytuację, kiedy indeks lub inny walor spada po 5% przez co najmniej tydzień. Kiedy indeks w ciągu miesiąca traci około 50%. Nie lubię analityków3, choć ich praca to ciężki kawałek chleba.
Dobrze ale co dalej? Jak na razie mamy cięcia sto o 1,25% w ciągu 8 dni przez FED. Mamy też program pomocowy prezydenta USA. Czy to poprawi nastroje? Zobaczymy. Ja uważam, że do końca pierwszego kwartału będzie jeszcze nerwowo, ale do alta powinniśmy odrobić przynajmniej z 70% spadków. Nie może spadać w nieskończoność. Dobrym wariantem będzie tutaj trend horyzontalny. Jeśli chodzi o najbliższe dni toWIG20 stoi przed oporem w postaci luki bessy o szerokości ok. 20 pkt (3035-55) i jej sforsowanie będzie realne tylko w wypadku polepszenia się nastrojów w Stanach i Europie. Kolejnym oporem jest poziom 3105, który może uruchomić większą podaż. Jednak przy dobrej kondycji naszej gospodarki realizm4 powinien wrócić na parkiet. Natomiast Dow Jones ważny opór ma na poziomie 12720 i to czy zostanie przetestowany zależy od jutrzejszych danych o bezrobociu, I miejmy nadzieję, że są neutralne albo dobre bo może się zacząć nowa fala wyprzedaży, tak dla zasady :).









0 Responses to “Defekt stycznia”
Leave a Reply