5. Podstawowe narzędzia tradera
Tutaj muszę rozbić pewne stereotypy. Podstawowym narzędziem w tym roku była dla mnie kartka papieru A4, ołówek automatyczny oraz kalkulator. To an nich powstawały strategie, plany, wszystko było przeliczane ręcznie. Bo tak jest szybciej i wygodniej niż męczyć Excela. Oczywiście platforma z wykresami zawsze była potrzebna aby zweryfikować wyliczenia. I tak oto przyznaję wielki hołd kratce i ołówkowi. Bo dla doświadczonego tradera (wiem, wiem, jeszcze wiele mi brakuje) wystarczą wykres, kartka i ołówek właśnie.
6. Zmiany dnia codziennego
Poranek nie rozpoczyna się co prawda od włączenia platformy, ale ta procedura zajmuje ważnie miejsce w porannym rozkładzie dnia. Także w każdej wolnej chwili sprawdzam notowania. Wieczorem zawsze znajdzie się godzinka na analizę obecnej sytuacji rynkowej, pomoc na forum czy rozważenie innych hipotetycznych sytuacji. Dokładna analiza spada zawsze na weekend. I zawsze jest skrupulatnie przeprowadzana. To jest bardzo dobry trening konsekwencji. Tak jak to, ze np. co rano robię sobie gimnastykę i pompki niezmiennie od prawie trzech lat.
7. To uzależnienie jak każde inne
Postawiona wyżej teza o uzależnieniu jest niestety prawdziwa. Gdyby odstawić rynki na tydzień to przeszłoby to bez echa, miałbym jedynie problem z ogarnięciem dużej ilości nowych informacji. Jednak dłuższy okres “odstawienia” odbiłby się bardzo niekorzystnie. Nie wiedziałbym co robić. Dlatego, że uznaję to za to co chcę w życiu robić, bo jestem z tym bardzo związany, bo to nadaje sens. Oczywiście są rzeczy ważniejsze i te robi się w pierwszej kolejności, jednak jeśli ktoś zacznie i przyniesie mu to prawdziwy dochód, a co gorsza sprawi mu to radość, to nie przestanie. Jedyne co byłoby mnie w stanie oderwać od rynków to kobieta.
To już koniec wyczerpującej notki. Dziękuję za poświęcony jej czas i liczę na komentarze.
Pages: 1 2









0 Responses to “Podsumowanie 2007 cz. 2 - Psychika tradera”
Leave a Reply