Rok 2007 był dla nas wszystkim rokiem nie tylko spektakularnych wzrostów czy spadków, ale też pewnym impulsem do przemyśleń na temat przyszłości. Ja też dokonałem takiego rachunku wydarzeń światowych, które pokrótce streszczę i postaram się omówić ich wpływ na przyszłość.
1. Rok niepewności giełdowych
Niewielki kryzys na początku roku, potem spektakularny efekt stycznia. Hossa trwała do lipca, po czym nastąpiło spore tąpnięcie. Gdy myśleliśmy, że wszystko jest już w porządku i odrobiliśmy części strat, dopadł nas kolejny kryzys. Nawet końcówka roku nie była dobrym pretekstem do podciągnięcia indeksów i zwiększenia zysków. Kryzys na rynku kredytów hipotecznych, których rekordową ilość zaciągnięto właśnie w tym roku, przełożył się nie tylko na rynki kapitałowe, ale też na zmiany stóp procentowych (o czym napiszę za chwilę). Podsumowując rok można stwierdzić, że najmniej szczęścia mieli Japończycy. Indeks Nikkei 225 spadł w ciągu roku o ~12%. Maksymalna strata wynosiła ponad 15%. Wygląda to bardzo nieciekawie. Idąc dalej przez państwa azjatyckie możemy stwierdzić, że Chińska gospodarka nadal dobrze się rozwija a tamtejsza giełda to jedna wielka bańka spekulacyjna. Hang Seng China Enterprises Index zanotował sumaryczny wzrost o około 55%. Maksymalnym poziomem wzrostów, osiągniętym w lipcu, była stopa zwrotu wynosząca ~99%. Strach się bać. Ale teraz zajmijmy się rozwiniętymi gospodarkami. Indeks Dow Jones zanotował wzrost o ok. 6% (maksymalnie ok. 13%), brytyjski FTSE100 wzrósł o 3% w skali rocznej, a polski WIG o ok. 8,7%. Natomiast WIG20 zanotował wzrost o 5%. Jak widać nie odbiegamy od normy światowej i nie jest z nami tak źle, ale liczba debiutów jest naprawdę imponująca1. Mamy też inny powod do dumy – NCIndex (rynek NewConnect) wzrósł o 44%. Niestety jego niezbyt duża płynność nie daje nam dokładnych odwzorowań i nie pozwala mierzyć się z azjatyckimi tygrysami. Niestety już na początku tego roku na parkietach zawitały niedźwiadki i mamy przewagę koloru czerwonego. Osobiście uważam, że giełdy znaczą się poruszać w trendzie bocznym o dużej rozpiętości i nie zrealizuje się scenariusz spadkowy.
2. Rok euro, rok złotego
Na rynku walutowym także działo się bardzo wiele. Padły nie tylko rekordy wszech czasów, ale byliśmy też świadkami nie do końca racjonalnych decyzji. Obniżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych (łącznie o 1%) przy ciągle wzrastającej inflacji, tylko po to aby ratować rynki finansowe jest niezbyt racjonalnym posunięciem patrząc z perspektywy problemów jakie stworzy to dla przeciętnego Smitha. Dolar i tak jest rekordowo słaby, ale chyba takie zamierzenia ma FED. Jeśli mamy być dokładni to euro zyskało do dolara o 11%. Ciekawym przy tym wydaje się niewielki wzrost wartości funta brytyjskiego. Niewielkie bo zaledwie o 1%. To zdecydowanie nie był rok dobry dla funta. W niecałe dwa miesiące (listopad i grudzień) kurs spadł o prawie 14 centów. Zdecydowanie ta perspektywa nie jest optymistyczna. Szacuje się, że funt osłabnie jeszcze trochę i to nie tylko w stosunku do dolara. Już stracił w stosunku do złotówki ok. 17%. Ta ostatnia pokazała, że Polska wreszcie zaczyna się rozwijać. Złotówka umocniła się o ~18% w stosunku do dolara i prawie 8% do euro. W następnym roku takie wzrosty mogą już nie wystąpić. Realnymi poziomami są 2,3 zł za dolara oraz 3,5 zł za euro (przy obecnych antydolarowych nastrojach). Sytuacja jest ciekawa więc czekamy na dalsze posunięcia banków centralnych. O walutach można by długo rozprawiać, ale główny scenariusz został już nakreślony.
3. Surowce też dają zarobić
Zajmiemy się tylko metalami szlachetnymi, przemysłowymi, ropą oraz produktami żywnościowymi. Zacznijmy od złota. Powszechnie myśli się, że jest to dobre zabezpieczenie przed inflacją. Niestety ostatnie czasy pokazują, ze nie do końca tak jest. Jeśli inflacja w Stanach będzie większa umocni się dolar, przez co spadną ceny złota. Niemniej jednak cena 860 dolarów za uncję w stosunku do $640 na początku roku (~35%) jest pewnym impulsem. Szacuje się ceny w granicach w granicach $1300 pod koniec roku co moim zdaniem jest nierealne. Uważam, że bariera $1000 będzie testowana kilkukrotnie i tam ceny ustabilizują się (wszystko przy założeniu antydolarowym). Kolejnym ważnym metalem jest miedź. W pierwszej połowie roku mieliśmy spektakularny trend wzrostowy. Cena wzrosła wtedy o prawie 62% po czym nastąpiła średniookresowa konsolidacja w granicach $6800-8300 za tonę. Końcówka roku to pogarszający się sentyment i przecena o 25%. Jednak uważam, że ponowne testy poziomu $5200 nam nie grożą, raczej spodziewam się powrotu powyżej $7000, ale wyższe poziomy są mniej prawdopodobne. Wszystko zależy od kondycji gospodarki w USA. Kolejnym ciekawym instrumentem była ropa. Po jej przecenie do poziomów $50-52 nastąpiło odwrócenie trendu i dobicie do ceny $95. Magiczna granica $100 została osiągnięta 3 stycznia2, więc można powiedzieć, że ceny wzrosły dwukrotnie. Różnie się mówi, ale ja myślę, ze czeka nas stabilizacja cen w granicach $110 za baryłkę. Poziomy podawane przez niektórych analityków (~$150) są wręcz absurdalne. Aż tak droga ropa nie będzie. Podsumowując ten sektor należy dodać, że pszenica, soja i kukurydza dały inwestorom nieprawdopodobne sumy. Ich wzrost po kilkadziesiąt procent jest po prostu nie do pomyślenia. I nic nie wskazuje na to, że rosnąć przestaną. Sama kukurydza wzrosła w grudniu o 20%.
4. Niepewności posiadaczy jednostek TFI
Ci którzy kupili w lipcu (tak jak ja) maja teraz poważne problemy. Obecnie przeglądając wyniki funduszów inwestycyjnych musimy stwierdzić, ze przyszedł dla nich gorszy okres. Przeglądając stopy zwrotu za 2007 rok3 można dostrzec, że fundusze zrównoważone wyszły praktycznie na zero. Tylko kilka ma niewielkie zyski (nie przekraczają 10%). Fundusze akcyjne kończą rok ze wzrostami nie większymi niż 20% bądź także na zerze. Natomiast w półrocznym okresie inwestowania przynoszą straty na poziomie dwudziestu kilku procent. Uważam, ze w roku 2008 tego typu inwestycje będą się cieszyły mniejszym zainteresowaniem, gdyż nie będą produkować spektakularnych zysków. Godnymi polecenia są fundusze Arka BZWBK. Niestety inne są wyraźnie gorzej zarządzane i nie warte na naszej uwagi.
Ze swojej strony zapraszam na część drugą cyklu, która podsumuje moje poczynania jako tradera i będzie zawierała listę wniosków, które przydadzą się początkującym.
- więcej o mienionym roku na GPW przeczytamy tutaj [↩]
- więcej o tym wydarzeniu przeczytamy tutaj [↩]
- dane pochodzą z serwisu money.pl [↩]